Codzienność

Kochanie nie daj się zwieść
Gdy tak pieje pieje kogutem
Jestem typem na sześć
Naszych wrogów trzymam pod butem
Niech kiedy wjedzie tu któryś
Siara bura czerwona małpa
Odpalę ją z grubej rury
Poczuję kiedy kiedy marszałka
I kiedy pytasz o tamto
O tamto [C7]wiesz o to [C7]tak bywasz
O te złotówki czy franki
O wspólny dług po grobową płytę
O pół dupy
O te pół dupy z nerwów się pocą
Naprawdę boję się tego
Jestem [A]jakiś taki bez mocy

Nic mnie tak nie dojeżdża jak codzienność
Nic mnie tak jak codzienność to [C7]na pewno

Ziomeczku ja I ty bracia do grobu
Co łączy nas obu jeden autobus
Lechu Wałęsa u steru czas gdy białe fury to [C7]był brak lakieru
Sam nakieruj wzrok na przyjaźni dwudziesty który już ɾok
Co
Że hel by przestać pić
Pare miechów na bezdechu
Że niby tɾzeźwość
I co z wytɾzeźwiejesz
Dalej będziesz Andrzejem
Żona ci nie zmądrzeje

Nic mnie tak nie dojeżdża jak codzienność
Nic mnie tak jak codzienność to [C7]na pewno

Jednorazowe zrywy
Lubimy [A]cenimy
Zweryfikuje codzienność
To cienko

Nic mnie tak nie dojeżdża jak
Nic mnie tak nie dojeżdża jak
Nic mnie tak nie dojeżdża jak
Codzienność codzienność
Nic mnie tak nie dojeżdża jak
Nic mnie tak nie dojeżdża jak
Nic mnie tak nie dojeżdża jak
Codzienność codzienność
Đăng nhập hoặc đăng ký để bình luận

ĐỌC TIẾP