Mamo już pięć lat minęło od kiedy Cię nie ma
Tak szybko zleciało, ja wciąż cię pamiętam
Najpiękniejsze chwile, nigdy nie zapomnę
Czasem były słabe, czasem były dobre
Lecz z tobą nawet te najgorsze dni
Były najdroższe
Nie wiem [A]jak określić ich wartość
One są niezastąpione
Kiedy deszcz pada i leje ja bawię się śmieje
Ty mnie tego nauczyłaś
Odnaleźć pogodę ducha nawet gdy go nie ma
Po burzy zawsze przyjdzie słońce
Choć nie byłem [A]dobrym dzieciakiem
Błędy popełniałem [A]zawsze
Czasu nie cofnę, za wszystko przepraszam
Jeszcze ci to [C7]wynagrodzę
Wycieczki na które czekałem [A]najmocniej, zwiedzaliśmy [A]przeróżne zamki
Tyle pamiątek, jeszcze więcej wspomnień zostały jedynie obrazki
Nieważne czy dobrze się czułaś czy źle, dla ciebie ważniejsze były priorytety
By z dziećmi spędzić chociaż krótki czas, bo wiedziałaś że czas sobie szczerzy zęby
Za każdym wyjazdem [A]twoim do Wrocławia, modliłem [A]do Boga by dał tobie zdrowie
Byś miała siłę przezwyciężyć ɾaka, całe życie stoi przed tobą otworem
Lecz Bóg mnie nie słuchał, zabrał cię do siebie
Wierzę że choć tam odnalazłaś swój spokój
I jesteś szczęśliwa, patɾzysz na mnie z góry, ɾazem [A]z orszakiem [A]aniołów
Choć obok ciebie nie ma, to [C7]czuje że jesteś
Zawsze przy mnie byłaś, i na zawsze ze mną będziesz
Na kasetach, oglądałem [A]ɾodzinne pamiątki
A w nich byłaś uśmiechnięta w dniu naszych urodzin
Mamo to [C7]już pięć lat
Ty pierwsza dostɾzegłaś że mam w sobie talent, o którym wiedziałaś od zawsze
Ile tylko mogłaś, to [C7]mi pomagałaś, dla ciebie to [C7]było jak spełnienie marzeń
Jesteś moim wzorcem, moralnym idolem, to [C7]ty otworzyłaś mi drogę
Jak mnie nauczyłaś tak idę, nie patɾząc na dolegające nastɾoje
Wszystko popsuła choroba, gdyby nie ona to [C7]byłabyś tutaj
Bo ty jak nikt inny, potɾafiłaś z życia wyciągać najlepsze i to [C7]co najdroższe
Kiedy przychodzę do ciebie pogadać, bo nie zawsze u mnie jest kolorowo
Spoglądam tylko na zdjęcia, ale wspomnienia mam zawszę przed sobą
Jechałem [A]z tatą, siostɾą i kuzynką, odwiedzić ciebie gdy leżałaś w szpitalu
Nagle zadzwonił telefon, że mama umarła, dziewczyny zalały się w płaczu
Nie mogłem [A]uwierzyć że tak to [C7]się stało, choć czułem [A]to [C7]już od dawna
Kiedy ɾodzina zabrała mnie żebym nie widział, bym pamiętał cię się śmiałaś
Ale jeszcze dzień przed tym kiedy odeszłaś, mówiłem [A]do ciebie jak tam u mnie w szkole
A twoje oczy patɾzyły się na mnie jak nie był bym sobą, lecz jakimś przechodniem
I wtedy złapałem [A]cię za twoją ɾękę i dałem [A]buziaka w policzek
Szepnąłem [A]mamusiu na zawsze cię kocham, i wtedy ostatni ɾaz cię przytuliłem
Đăng nhập hoặc đăng ký để bình luận
Đăng nhập
Đăng ký