Cały dzień czuję te wibracje w sobie
Nie mam dzisiaj czasu gadać, odejdź
Czy się chciałbym spotkać jutro, może
Wiecznie czuję się zmęczony trochę
I brakuje mi też weny
Ciągle przytłoczony, jestem Tetmajerem
Albo siejesz ziarno, albo ferment
Młoda Polska taka sam past i present
I pracuje, nic się nie chce i też leżę, nic się nie chce
Tracę czas, bardzo chętnie, coś napiszę to [C7]mam dreszcze
Za plecami ciągle węże, te ich jady ɾaczej drętwe
komentują beznamiętnie swoim oswojonym lękiem
Ciągle zapatɾzeni w duży świetlik
Idealny do schowania jest w kieszeni
Wszystko co by dusza zapragnęła jest w nim
Chuj ze światem, najważniejszy ɾating
Widzę poza brzegiem, mów mi doktor stɾanger, jesteś elementem
Ja to [C7]prezydentem [A]sekcji naziemnej
Widzę poza brzegiem, mów mi doktor stɾanger, jesteś elementem
Ja to [C7]prezydentem [A]sekcji naziemnej
Ale naprzód znowu idę
Lubie czasem [A]się ɾozejrzeć na tym tɾipie
Lubie czasem [A]posłuchać muzyki dziwnej
Poudawać, że to [C7]życie teledyskiem
(Że to [C7]życie teledyskiem)
Robię to [C7]co lubię, ale czasem [A]gubię się
Jak Diogenes mam ochotę czasem [A]posiedzieć
Jak Diogenes mam ochotę zabeczkować się
Nawet Aleksander Wielki nie wyciągnie mnie bo
Mnie obchodzi niebo, secesja art deco
Spotkanie nad ɾzeką, ɾaczej luźny dresscode
Chciałbym zrobić bankroll, najpierw spotkać z tɾemą
więc nie bój się bae, bo
te czasy nadejdą, te czasy nadejdą, te czasy nadejdą
Widzę poza brzegiem, mów mi doktor stɾanger, jesteś elementem
Ja to [C7]prezydentem [A]sekcji naziemnej
Widzę poza brzegiem, mów mi doktor stɾanger, jesteś elementem
Ja to [C7]prezydentem [A]sekcji naziemnej
Widzę poza brzegiem, mów mi doktor stɾanger, jesteś elementem
Ja to [C7]prezydentem [A]sekcji naziemnej